SZEŚCIOLINIA. PIOTR ŁAKOMY, QUIET STORM
Galeria »

Piotr Łakomy, Quiet Storm, MFC, Poziom +2

Gdyby odciąć ucho (podobnie jak zrobił to van Gogh, tylko że z małym kawałkiem czaszki) i spojrzeć na odcięty kawałek – zobaczylibyśmy pracę Łakomego. Van Gogh odciął sobie lewe – jednak w naszym przypadku mogłoby być równie dobrze i lewe i prawe. Mamy bowiem pracę Łakomego z obu stron. Praca Łakomego to (mówiąc metaforycznie) miejsce, w którym nasz mózg widzi nasze ucho – to realne miejsce, w którym zaczynamy słyszeć dźwięk. (Mamy zatem przekrój ucha w formie artystycznej). Ab ovo wygląda to tak:

Małżowiny uszne łapią fale akustyczne. Fale akustyczne przewodem słuchowym wędrują do bębenka. Bębenek przekształca fale akustyczne w drgania mechaniczne za pomocą (industrialnego z nazwy) mechanizmu młoteczka – który uderza w kowadełko – które uderza w strzemiączko. (Strzemiączko ma formę miniaturowego strzemienia, a więc ślimak z którym się łączy poprzez okienko owalne jest w istocie ślimakiem osiodłanym). Ślimak jest miejscem, w którym (jak u Łakomego) znajduje się ciecz – tu drgania mechaniczne zamieniają się w impulsy nerwowe. W naszym mózgu quiet storm odbywa się non stop.
Agata Mierzejewska


Quiet Storm – talerz anteny satelitarnej i zebrana w nim ciecz. Obiekt gra z funkcją nadajnik / odbiornik. Mamy zatem do czynienia z obiektem audio, który emituje dźwięk o nierozpoznawalnej ludzkiej uchem częstotliwości, ale który ujawnia się w ruchu – poprzez drgania powierzchni cieczy. Metaforycznie rzecz ujmując, ciecz stanowi filtr doświadczeń. Podobnie mając do czynienia z czymś nieoczywistym człowiek zdany jest jedynie na to, czego wcześniej doświadczył, a więc na własną wrażliwość, pamięć i wiedzę. Paradoksalnie realizacja zadaje zatem pytanie: w jaki sposób działa dźwięk/muzyka? usuwając ten zasadniczy i istotowy element w tło, dźwięk „napędza” działanie obiektu, ale realne/zauważalne są jedynie jego symptomy. Głównym zamysłem realizacji jest przełożenie dźwięku na ruch. Ten formalny problem może być interpretowany bardzo szeroko, np. poprzez pytanie – czy muzyka jest w stanie sprowokować odbiorcę do działania?

Piotr Łakomy

 

Dźwięk widoczny, ale niesłyszalny. „Pokazujący” granice percepcji. Przywracający nas porządkowi i istocie zmysłów. Podporządkowaniu zmysłom. Niepokojowi zmysłów. Obiekt minimalny, zredukowany – jego kształt, faktura, kolor. Nie narzucająca się wzrokowi instalacja – przywołanie refleksji minimalistów o granicach rzeźby i jej istocie. Surowy, technologicznie przaśny przedmiot wpisany w salę bogatą w stiuki i pałacowe lustra w złoconych ramach. Salę, która jest interwałem pomiędzy. Surowy przedmiot skonfrontowany z mikrokosmosami preludiów Chopina
w sali osobowość. Przedmiot obcy, przypominający czarny graniastosłup z 2001: Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka. Przedmiot niewygodny. W strumieniach dźwięków i kształtów współczesności wzrok zatrzymuje się na intrygującej niewiadomej, jak na napotkanej w nocnej ciszy dziwnej rzeczy. Rzeczy z onirycznych wędrówek surrealistów. Dźwiękowe milczenie tej rzeczy jest pytaniem. Pytaniem,
które brzmi tym głębiej, jeśli spojrzeć na ten przedmiot jak na czaszę wypełnioną wodą, a nie urządzenie skupiające miliony obrazów i dźwięków całego niemal świata. Przedmiot wykorzystany opacznie. Albo wykorzystany z delikatnością poety opowiadającego o najbardziej podstawowych prawach rzeczywistości. Pytanie zadane pod koniec cyklu Sześciolinia. Odpowiedź nie jest jednak milczeniem, ale powrotem po oczyszczeniu do pulsującego dźwiękami świata.


Maciej Janicki